Powiesiła wciąż mokry płaszcz na wieszak i szybko wbiegła do pokoju. Chwyciła klamkę od wewnątrz i zamierzała zamknąć drzwi na klucz, tak jak zawsze robiła, kiedy wyprzedziła ją czyjaś dłoń. Zaskoczona, cofnęła się kilka kroków w głąb pokoju, aby być jak najdalej od ojczyma, który wszedł do jej azylu. Mężczyzna nie wyglądał na zmartwionego, ale na rozczarowanego. Garnitur, który miał na sobie, był czarny niczym noc i Jennifer było trudno określić, co jest ciemnością, a co jego ciałem. Wolała trzymać się z dala.
- Gdzie byłaś? – zapytał obojętnie, zamykając za sobą drzwi. Dziewczyna chciała zaprotestować, aby tego nie robił, ale było już za późno. Nikłe światło, które wdzierało się do jej pokoju przez korytarz, zniknęło. W pomieszczeniu zapanował mrok.
- W kawiarni – odpowiedziała po chwili milczenia. Mogła skłamać, że się uczyła albo była u koleżanki, ale wiedziała, że wyczułby to po jej głosie. Nie chciała ryzykować.
- Nie możesz wracać tak późno – stwierdził, podchodząc bliżej. Jenny słysząc, jak deska ugina się pod ciężarem ojca, cofnęła się. Niestety zbyt wolno.
Josh chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie. – Nawet nie waż się krzyknąć – ostrzegł ją, mocno trzymając. Dziewczyna chciała się uwolnić, ale była zbyt słaba. Krzyki, o których wspomniał mężczyzna, nie wchodziły w grę, ponieważ znała tego konsekwencję. Matka nie dość, że by nie zareagowała, to jeszcze stanęłaby po stronie swojego męża.
- To był pierwszy i ostatni raz, zrozumiano ? – bardziej stwierdził niż zapytał, ale Jenny zrozumiała. Kiwnęła głową, czując, jak ręce jej przybranego ojca zjeżdżają w dół. Pisnęła, ale ten tylko się zaśmiał.
- Zostaw mnie – zażądała, ale wiedziała, że i tak nie posłucha. Jej słowa odbijały się od niego jak od ściany.
- Nie wiem, nie wiem – pokręcił głową – nic przecież …
W tym momencie puścił Jenny i zapalił światło, gdyż do pokoju weszła Rosalie.
- Wszystko w porządku ? – zapytała, kierując te słowa do męża.
- Tak, jak zawsze – odpowiedział, uśmiechając się do Jennifer. Poprawił krawat i wraz z Rosalie wyszli z pokoju.
-----------------------
Miałam dodać jutro alee zaa prośbą Kamilka dodaje
rozdział dzisiaj . Jest nieco krótszy niż planowałam , alee nie chciałam żeby wam się wszystko pomieszało zwłaszcza że jeszcze pracuje nad bohaterami < 3 .
- Gdzie byłaś? – zapytał obojętnie, zamykając za sobą drzwi. Dziewczyna chciała zaprotestować, aby tego nie robił, ale było już za późno. Nikłe światło, które wdzierało się do jej pokoju przez korytarz, zniknęło. W pomieszczeniu zapanował mrok.
- W kawiarni – odpowiedziała po chwili milczenia. Mogła skłamać, że się uczyła albo była u koleżanki, ale wiedziała, że wyczułby to po jej głosie. Nie chciała ryzykować.
- Nie możesz wracać tak późno – stwierdził, podchodząc bliżej. Jenny słysząc, jak deska ugina się pod ciężarem ojca, cofnęła się. Niestety zbyt wolno.
Josh chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie. – Nawet nie waż się krzyknąć – ostrzegł ją, mocno trzymając. Dziewczyna chciała się uwolnić, ale była zbyt słaba. Krzyki, o których wspomniał mężczyzna, nie wchodziły w grę, ponieważ znała tego konsekwencję. Matka nie dość, że by nie zareagowała, to jeszcze stanęłaby po stronie swojego męża.
- To był pierwszy i ostatni raz, zrozumiano ? – bardziej stwierdził niż zapytał, ale Jenny zrozumiała. Kiwnęła głową, czując, jak ręce jej przybranego ojca zjeżdżają w dół. Pisnęła, ale ten tylko się zaśmiał.
- Zostaw mnie – zażądała, ale wiedziała, że i tak nie posłucha. Jej słowa odbijały się od niego jak od ściany.
- Nie wiem, nie wiem – pokręcił głową – nic przecież …
W tym momencie puścił Jenny i zapalił światło, gdyż do pokoju weszła Rosalie.
- Wszystko w porządku ? – zapytała, kierując te słowa do męża.
- Tak, jak zawsze – odpowiedział, uśmiechając się do Jennifer. Poprawił krawat i wraz z Rosalie wyszli z pokoju.
-----------------------
Miałam dodać jutro alee zaa prośbą Kamilka dodaje
rozdział dzisiaj . Jest nieco krótszy niż planowałam , alee nie chciałam żeby wam się wszystko pomieszało zwłaszcza że jeszcze pracuje nad bohaterami < 3 .
Tagi:
Opowiadanie :*
08.12.2011 o godz. 22:39
komentuj (65)
Postanowiłam Że Bd Dodać Mniejsze Notki Ale Za To Częściej Niż Raz Na Tydz .
Wiem Żee i Tak Będziecie Narzekać Alee Zrozumiecie " Szkoła " No i Do Tg Mam Jeszcze 2 Inne Blogi Których Nie Chce Zaniedbać ;]
Co Do Następnego Rozdziału Na Pewno Dodam Go Już Jutro .
Mam Nadzieje Że Was Nie Zawiodę i Że Całe Moje Opowiadanie
Do Was Przemówi , Prosze Też Was o To Żebyście Każdą Najmniejszą Uwagę Dotyczącą Tg Jak Pisze Zapisywali w Komentarzach . Postaram Się Wtedy Poprawić Swoje Błędy Tak Żeby Wam Się Podobało ;)
Na Prawdę Jesteście Wspaniali , Cieszę Się Że Mam
Takich Kochanych Fanów :*
Wiem Żee i Tak Będziecie Narzekać Alee Zrozumiecie " Szkoła " No i Do Tg Mam Jeszcze 2 Inne Blogi Których Nie Chce Zaniedbać ;]
Co Do Następnego Rozdziału Na Pewno Dodam Go Już Jutro .
Mam Nadzieje Że Was Nie Zawiodę i Że Całe Moje Opowiadanie
Do Was Przemówi , Prosze Też Was o To Żebyście Każdą Najmniejszą Uwagę Dotyczącą Tg Jak Pisze Zapisywali w Komentarzach . Postaram Się Wtedy Poprawić Swoje Błędy Tak Żeby Wam Się Podobało ;)
Na Prawdę Jesteście Wspaniali , Cieszę Się Że Mam
Takich Kochanych Fanów :*
Tagi:
Przemyślenia
Gdy czekała na powrót kelnera, zaczęła badać przestrzeń dookoła. Była w tym miejscu wcześniej, ale po raz pierwszy znajdowała się tu sama. Nareszcie. Po trudach całego dnia mogła być sobą. Nie musiała udawać osoby, którą inni widzieli na co dzień, a której sama nie potrafiła zaakceptować.
Rozejrzała się po sali, ale tylko jedno zwróciło jej uwagę. Rzecz na pozór nieistotna, ale dla niej najważniejsza.
Uwagę dziewczyny przyciągnął stolik, przy którym siedział mężczyzna w średnim wieku oraz jego żona, co wywnioskowała po identycznych obrączkach, która potrafiła dostrzec pomimo odległości, która ich dzieliła. Pomiędzy nimi siedziała mała dziewczyna, która namacalnie szczęśliwa rozsiewała dookoła siebie aurę radości. Sama Jenny złapała się w jej sidła i się uśmiechnęła, ale szybko zniknął z jej twarzy ten uśmiech, ponieważ uzmysłowiła sobie, że ona nigdy nie będzie taka szczęśliwa. Najlepsza lata jej życia, które kształcą charakter, życie człowieka, już minęły. Dzieciństwo, na pozór udane, było taką samą imitacją jej idealnego życia jak cała reszta .
- Proszę – usłyszała nad sobą. Podniosła głowę, ale zobaczyła tylko sylwetkę oddalającego się kelnera.
- Dziękuję – szepnęła, obejmując obiema dłońmi filiżankę herbaty. Pociągnęła łyk ciepłego napoju, zostawiając na porcelanie ślad różowej szminki, kiedy usłyszała jak ktoś zaczyna się awanturować. Szybko odwróciła głowę w stronę krzyków, które zagłuszyły panującą ciszę i ujrzała dziwną sytuację. Jakiś chłopak chciał wejść do środka kawiarni, ale uniemożliwiał mu to ochroniarz, który stał przy drzwiach. Mężczyzna miał za zadanie pilnować pokoju, co wziął sobie do serca, ponieważ nie chciał, aby osoba z niższych partii społeczeństwa weszła do lokalu, chociaż warunki pogodowe się nie zmieniły i wciąż padało.
- Nie masz tutaj wstępu ! – krzyknął ochroniarz, odpychając od siebie natręta, który widocznie nie dawał za wygraną. – Idź gdzieś indziej !
- Bo co? – warknął buntownik, widocznie wściekły. – Nie mogę wejść, bo nie jestem z elity Manhattanu? – prychnął, przekrzykując szmery rozmów, który już tylko dotyczyły zaistniałej sytuacji. Jenny chciała pomyśleć, a nie być świadkiem kłótni, dlatego wstała z krzesła. Podeszła do lady i zapłaciła za herbatę, której prawie nie tknęła i skierowała się ku drzwiom. Minęła ochroniarza i miała przejść obok chłopaka, kiedy spojrzała na jego twarz, ale szybko pożałowała. Owym awanturnikiem był Justin, chłopak z którym chodziła do jednej klasy i do jednej szkoły.
- O, cześć Jennifer. – uśmiechnął się, na chwilę zapominając o całym zajściu, w którym grał główną rolę. Dziewczyna nie zareagowała, ponieważ nie miała w zwyczaju rozmawiać z gorszymi od niej. Założyła kaptur na głowę i wyszła na ulicę. Spojrzała na przeciwległy wieżowiec, na którym wisiał ogromny zegar i widząc godzinę, którą właśnie wskazał, aż zaklęła. Zrobiła się późno i musiała wracać do domu. Skręciła w boczną ulicę, która była równie zatłoczona jak główne i zaczęła iść w stronę domu.
- Jenny, zaczekaj! – usłyszała za sobą głos, który dobrze znała. Biorąc głęboki wdech, zatrzymała się. Nie chciała robić sceny. – Co ty robisz? – zapytał Justin, cały mokry.
- To, że znasz moje imię, jak każdy inny w szkole – zaczęła, podnosząc głowę wyżej. – Nie znaczy, że chce z tobą rozmawiać, a tym bardziej , że jesteśmy kumplami. – Oznajmiła, uśmiechając się z wyższością..
- Jak chcesz, chciałem być po prostu miły – rzucił obojętnie, wzruszając ramionami. – A tak między nami, nie chciałbym być twoim kumplem, bo takie osoby jak ty nie wiedzą, co to znaczy – dodał, odwracając się. Słowa, które wypowiedział, wytrąciły Jenny z równowagi, ponieważ nikt od bardzo dawna się jej nie postawił.
„To tylko szkolny dziwoląg.” pomyślała, wracając do domu.
--------------
No i jest pierwszy. Pewnie powiało nudą, ale to dopiero początek. Następy rozdział – jak znajdę czas, aby napisać. Bohaterów już wkrótce dodam. Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie komentarze i wejścia ;* Kochani jesteście ;*
Rozejrzała się po sali, ale tylko jedno zwróciło jej uwagę. Rzecz na pozór nieistotna, ale dla niej najważniejsza.
Uwagę dziewczyny przyciągnął stolik, przy którym siedział mężczyzna w średnim wieku oraz jego żona, co wywnioskowała po identycznych obrączkach, która potrafiła dostrzec pomimo odległości, która ich dzieliła. Pomiędzy nimi siedziała mała dziewczyna, która namacalnie szczęśliwa rozsiewała dookoła siebie aurę radości. Sama Jenny złapała się w jej sidła i się uśmiechnęła, ale szybko zniknął z jej twarzy ten uśmiech, ponieważ uzmysłowiła sobie, że ona nigdy nie będzie taka szczęśliwa. Najlepsza lata jej życia, które kształcą charakter, życie człowieka, już minęły. Dzieciństwo, na pozór udane, było taką samą imitacją jej idealnego życia jak cała reszta .
- Proszę – usłyszała nad sobą. Podniosła głowę, ale zobaczyła tylko sylwetkę oddalającego się kelnera.
- Dziękuję – szepnęła, obejmując obiema dłońmi filiżankę herbaty. Pociągnęła łyk ciepłego napoju, zostawiając na porcelanie ślad różowej szminki, kiedy usłyszała jak ktoś zaczyna się awanturować. Szybko odwróciła głowę w stronę krzyków, które zagłuszyły panującą ciszę i ujrzała dziwną sytuację. Jakiś chłopak chciał wejść do środka kawiarni, ale uniemożliwiał mu to ochroniarz, który stał przy drzwiach. Mężczyzna miał za zadanie pilnować pokoju, co wziął sobie do serca, ponieważ nie chciał, aby osoba z niższych partii społeczeństwa weszła do lokalu, chociaż warunki pogodowe się nie zmieniły i wciąż padało.
- Nie masz tutaj wstępu ! – krzyknął ochroniarz, odpychając od siebie natręta, który widocznie nie dawał za wygraną. – Idź gdzieś indziej !
- Bo co? – warknął buntownik, widocznie wściekły. – Nie mogę wejść, bo nie jestem z elity Manhattanu? – prychnął, przekrzykując szmery rozmów, który już tylko dotyczyły zaistniałej sytuacji. Jenny chciała pomyśleć, a nie być świadkiem kłótni, dlatego wstała z krzesła. Podeszła do lady i zapłaciła za herbatę, której prawie nie tknęła i skierowała się ku drzwiom. Minęła ochroniarza i miała przejść obok chłopaka, kiedy spojrzała na jego twarz, ale szybko pożałowała. Owym awanturnikiem był Justin, chłopak z którym chodziła do jednej klasy i do jednej szkoły.
- O, cześć Jennifer. – uśmiechnął się, na chwilę zapominając o całym zajściu, w którym grał główną rolę. Dziewczyna nie zareagowała, ponieważ nie miała w zwyczaju rozmawiać z gorszymi od niej. Założyła kaptur na głowę i wyszła na ulicę. Spojrzała na przeciwległy wieżowiec, na którym wisiał ogromny zegar i widząc godzinę, którą właśnie wskazał, aż zaklęła. Zrobiła się późno i musiała wracać do domu. Skręciła w boczną ulicę, która była równie zatłoczona jak główne i zaczęła iść w stronę domu.
- Jenny, zaczekaj! – usłyszała za sobą głos, który dobrze znała. Biorąc głęboki wdech, zatrzymała się. Nie chciała robić sceny. – Co ty robisz? – zapytał Justin, cały mokry.
- To, że znasz moje imię, jak każdy inny w szkole – zaczęła, podnosząc głowę wyżej. – Nie znaczy, że chce z tobą rozmawiać, a tym bardziej , że jesteśmy kumplami. – Oznajmiła, uśmiechając się z wyższością..
- Jak chcesz, chciałem być po prostu miły – rzucił obojętnie, wzruszając ramionami. – A tak między nami, nie chciałbym być twoim kumplem, bo takie osoby jak ty nie wiedzą, co to znaczy – dodał, odwracając się. Słowa, które wypowiedział, wytrąciły Jenny z równowagi, ponieważ nikt od bardzo dawna się jej nie postawił.
„To tylko szkolny dziwoląg.” pomyślała, wracając do domu.
--------------
No i jest pierwszy. Pewnie powiało nudą, ale to dopiero początek. Następy rozdział – jak znajdę czas, aby napisać. Bohaterów już wkrótce dodam. Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie komentarze i wejścia ;* Kochani jesteście ;*
Tagi:
Opowiadanie :*
Miałam wszystko o czym - zwykła, prosta dziewczyna - może tylko pomarzyć.
Ubrania - od najsławniejszych i najlepszych projektantów - drogie kosmetyki, wspaniały samochód, piękny i ogromny dom, mnóstwo pieniędzy, które mogłam wydać na to, co chciałam.
Posiadałam, według zbiorowej opinii publicznej , wspaniałych i idealnych rodziców.
Nie miałam problemów z życiem towarzyskim, ponieważ każdy chciał się ze mną przyjaźnić. Długie włosy i niebieskie oczy przyciągały wzrok całej, męskiej części szkoły.
Moje życie jednym słowem - było idealne !
Kłamstwo!
Nie ma na świecie nic idealnego!
Kłamstwo, które było tak idealne i zapięte na ostatni guzik, że tylko nieliczni mogli i potrafili dostrzec fałszerstwo i próbę oszustwa.
Nieliczni chcieli mi uwierzyć...
Nieliczni chcieli mi pomóc...
Ale nikt nie wiedział, że jest za późno.....
***
No i tyle o prologu. Opowiadanie o zwykłych ludziach, które mam nadzieje, wam się spodoba. Pierwszy rozdział nie wiem kiedy, ale postaram się jak najszybciej.
Do napisania ;*
Ubrania - od najsławniejszych i najlepszych projektantów - drogie kosmetyki, wspaniały samochód, piękny i ogromny dom, mnóstwo pieniędzy, które mogłam wydać na to, co chciałam.
Posiadałam, według zbiorowej opinii publicznej , wspaniałych i idealnych rodziców.
Nie miałam problemów z życiem towarzyskim, ponieważ każdy chciał się ze mną przyjaźnić. Długie włosy i niebieskie oczy przyciągały wzrok całej, męskiej części szkoły.
Moje życie jednym słowem - było idealne !
Kłamstwo!
Nie ma na świecie nic idealnego!
Kłamstwo, które było tak idealne i zapięte na ostatni guzik, że tylko nieliczni mogli i potrafili dostrzec fałszerstwo i próbę oszustwa.
Nieliczni chcieli mi uwierzyć...
Nieliczni chcieli mi pomóc...
Ale nikt nie wiedział, że jest za późno.....
***
No i tyle o prologu. Opowiadanie o zwykłych ludziach, które mam nadzieje, wam się spodoba. Pierwszy rozdział nie wiem kiedy, ale postaram się jak najszybciej.
Do napisania ;*
Tagi:
Opowiadanie : *
Heyyyy < 3 .
Zastanawiam Sie Nad Tym Czy Nie Napisać Tutaj Opowiadania ;]
Oczywiście Nie Bd Zmuszała Nikogo Do Komentowania , Aleee Nie Ukrywam Że Miło By Było By Ktoś Czytając Moje Wypociny Zostawił Choć Jeden Komentarz x DD !
Zastanawiam Sie Nad Tym Czy Nie Napisać Tutaj Opowiadania ;]
Oczywiście Nie Bd Zmuszała Nikogo Do Komentowania , Aleee Nie Ukrywam Że Miło By Było By Ktoś Czytając Moje Wypociny Zostawił Choć Jeden Komentarz x DD !
Tagi:
Przemyślenia


